Witam.
Tak jakoś się złożyło, że nie pokazywałam tu mojej kuchni. Nie jest jak większość blogowych kuchni z IKEI czy w bieli (ogólnie nasze cztery kąty z tymi blogowymi nie mają aż tyle wspólnego). Wiele bardzo mi się podoba, kilka bym nawet chciała mieć. Jednak swoją / naszą / kuchnię bardzo lubię, zwłaszcza teraz po malowaniu. Przy pierwszym remoncie już lubiłam szare ściany, tylko wtedy one nie były wszędzie i trochę się ich bałam, więc padło na soczystą zieleń. Piękny kolor, intensywny. Dodatki pod kolor z zielenią i intensywnym fioletem - taki fajny żywy mix barw. Z czasem, jak to bywa z mocnymi kolorami opatrzył mi się i zapragnęłam zmiany, na coś innego, neutralnego. TAK, tak - mam jak wielu szarą kuchnię! Teraz te moje wszystkie zasłonki czy obrusy prezentują się o wiele ładniej. Każde dodatki pasują te już posiadane fioletowo-zielone i te nowe miętowe czy różowe. Już nie mogę się doczekać świątecznej czerwieni. Co tu dużo gadać... zapraszam!
Zawsze podobały mi się ławeczki w kuchniach oglądane w czasopismach. Trochę czasu mi zajęło znalezienie tej odpowiedniej (za rozsądne pieniądze), ale jest! Nadaje takiego fajnego klimatu, a i syn lubi na niej przesiadywać gdy coś robię.
Półeczki miały być na jakieś dekoracje lub książki kucharskie. Jednak są miejscem na podręczne potrzebne rzeczy - radio, ładowarki, notesiki i... ciasteczka.
Pozdrawiam.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz